• 3 lutego 2023

Firmę Make Me Bio znam od wielu lat. Miałam okazję poznać wiele jej kosmetyków, w tym słynną wodę różaną. Ze wszystkich do tej pory byłam bardzo zadowolona, mimo że używałam nieco bardziej higienicznych produktów, jak mydło czy żel pod prysznic.

W ramach współpracy z Make Me Bio mogłam przetestować kosmetyki do twarzy. Marka zyskała w moich oczach większą wiarygodność dzięki przyjaznej wymianie maili i podejściu do współpracy z klientami. Wspominam o tym na końcu postu.

Jak może wiecie, kilka miesięcy wstecz byłam w ciąży, a teraz opiekuję się rozwijającym się maluchem. Przez pierwsze miesiące życia dziecka zaniedbałam swoje włosy i skórę. Moja pielęgnacja polegała na kładzeniu się i puszczaniu bąków. Miało to jednak negatywne skutki. Moja cera stała się matowa, sucha, zwiotczała i poszarzała. Nie pomogła stale spadająca waga mojego ciała, która wpływa na kondycję naskórka, ani burza hormonalna. Podekscytowana otrzymałam kosmetyki Make Me Bio i postanowiłam je wykorzystać, aby przywrócić mojej skórze naturalne piękno. Jak oceniłam te produkty i czy odniosłam sukces? Poniższa recenzja powie Wam wszystko!

Pielęgnacja twarzy z kosmetykami Make Me Bio

Garden Roses kwiatowy kwasowy peeling do twarzy

Pielęgnacja twarzy bez złuszczania skóry nie jest możliwa. Skóra regeneruje się co miesiąc, odrzucając martwe komórki. Jeśli skóra nie jest oczyszczana, martwy naskórek może się gromadzić, zatykając pory. Potrzebuje ona naszej pomocy w postaci peelingu. Będę szczera i powiem, że prawie przestałam wykonywać ten zabieg po urodzeniu dzieci. Zauważyłam wzrost zaskórników i suchą skórę.

Znaczną poprawę stanu zdrowia mojej skóry zauważyłam, gdy zaczęłam stosować peeling z kwasem kwiatowym Make Me Bio Garden roses. Zaskórniki nie zniknęły z dnia na dzień, ale moja skóra poczuła się bardziej ożywiona. Jest to delikatny peeling enzymatyczny, więc nie ma dużej mocy oczyszczającej. Jest na tyle łagodny, że można go stosować do skóry wrażliwej.

Peeling stosowałam dwa razy w tygodniu. Skóra po zastosowaniu peelingu od razu odzyskała promienny blask. Jednak blask ten wyblakł następnego dnia. Stała się wyraźnie gładsza i bardziej miękka w dotyku. Sucha skóra zaczęła powoli znikać. Zaskórniki, o których wspomniałam wcześniej, są bardzo trudne do wyeliminowania. Peeling Make Me Bio jest idealny, aby wspomóc gojenie się skóry i usunąć zalegające komórki skóry. Po kilku dniach do mojej rutyny złuszczającej dodałam szczoteczkę pulsacyjną, która wzmocniła działanie oczyszczające peelingu do twarzy.

Po użyciu produktu skóra była miękka i nie napięta. Jest to prawdopodobnie zasługa właściwości nawilżających peelingu Garden Roses. Główne składniki kosmetyku to:

  • Ekstrakt z kwiatów Hibiskusa, który zawiera naturalne kwasy złuszczające naskórek.
  • Woda różana, która oczyszcza i tonizuje.
  • Olej jojoba nawilża powierzchnię skóry.
SKŁAD INCI. AQUA - WODA, WODA KWIATOWA Z RÓŻY DAMASCEŃSKIEJ ROSA DAMASCENA'. SIMMONDSIA CHINENSIS JOJOBA' SEEDOIL1, PRUNUSAMYGDALUS DULCIS JOJOBA' SWEET ALMOND OIL1, GLYCERIN AVENA SATIVA OWAL KERNEL MEAL CELLULOSE, CETYL ALCOHOL KAOLIN CETEARYL GLUCOSCENA STEARYL, CITRONELLOL2, GERANIOL2.

1Zupraw ekologicznych 2Naturalnie występującyz olejkami eterycznymi.

Peeling jest bardzo łatwy w użyciu. Ma konsystencję pasty z małymi drobinkami. Wystarczy bardzo mała ilość, aby umyć całą twarz, szyję i dekolt. (Przyznaję, że bardzo często myję twarz). Przygotowuje skórę do innych zabiegów. Z elastycznego, aluminiowego opakowania można wydobyć taką ilość, jaką chcemy. Na koniec dodam, że peeling Make Me Bio pachnie zupełnie jak Garden Roses. Jest subtelny, subtelny i kobiecy. Piękno kosmetyku polega na jego skuteczności - można go stosować dwa razy w tygodniu i starczy na wiele miesięcy.

Pojemność 40ml

Cena: 75 zł

Moja ocena 4,5/5

Pro-Age Blend Krem wygładzający

Jest to lekka, delikatna esencja, którą można stosować codziennie w celu wsparcia pielęgnacji skóry. Zawiera wiele składników aktywnych, w tym olej arganowy, hialuronowy, fitosterole roślinne i olejki ylang-ylang. Choć serum zostało stworzone z myślą o skórze wrażliwej i dojrzałej, uważam, że sprawdzi się w przypadku każdego rodzaju cery. Jest bardzo lekkie i szybko się wchłania, o czym już wspominałam. Pierwsze efekty zauważycie po dłuższym stosowaniu.

INCI SKŁAD. AQUA 'WODA', GLYCERIN 'GLICERYNA', ARGANIA 'ARGAN' KERNEL OIL1, ROSA CANINA 'WILD ROSE' FRUIT EXTRACT1, HELIANTHUS ANNUUS 'SUNFLOWER' SEED OIL, SODIUM HYALURONATE, ALOE BARBADENSIS 'ALOE' LEAF JUICE POWDER1, PHYTOSTEROLS, OXYCOCCUS PALUSTRIS 'MUD CRANBERRY' SEED OIL, WYCIĄG Z LIŚCI RÓŻEŃCA GÓRSKIEGO (ROSMARINUS OFFICINALIS), GUMA KSANTANOWA, OLEJEK Z KWIATÓW CANANGA ODORATA (YLANG YLANG)1, PROPANEDIOL, ALKOHOL BENZYLOWY, KWAS DEHYDROOCTOWY, BENZOESAN BENZYLU2, SALICYLAN BENZYLU2, FARNEZOL2, GERANIOL2, LINALOL21

Uprawiane ekologicznie 2naturalniewystępujące olejki eteryczne

Serum Make Me Bio stosowałam zarówno na dzień jak i na noc. Wydaje się, że rzeczywiście wygładza. Będę pierwszą, która zaznaczy, że żaden kosmetyk nie usunie zmarszczek. ???? Dobre nawilżenie i poprawa napięcia tkanki skórnej to podstawa. Moja skóra po regularnym stosowaniu serum Pro-Age blend (obok peelingu i kremu, o których pisałam poniżej) stała się wyraźnie bardziej miękka, nawilżona i gęstsza. Od razu było czuć, że moje zmarszczki stają się mniej widoczne. Pomogło też zmniejszyć sporadyczne podrażnienia skóry, np. gdy pocieram ją nieco mocniej.

Można go również stosować jako bazę pod podkład. Nie spowodował, że mój krem CC pączkował, gdy go używałam. Serum Make Me Bio pozostawia po sobie delikatnie lepką warstwę, która nie jest zbyt niekomfortowa. Kolejny produkt powinien być dobrze rozprowadzony na skórze.

Konsystencja serum była wodnista i łatwo się wylewała. To była jedyna rzecz, która mi przeszkadzała. Ciężko było rozprowadzić serum na mojej skórze. Za pomocą pipety nakładałam serum bezpośrednio na twarz, a następnie palcami nakładałam je na skórę. Na jedną aplikację zużyłam około 5 kropli. Stosowałam je bezpośrednio na twarz, a nie jako wspomaganie kremu. Uważam, że serum spełnia swoje zadanie na umiarkowanym poziomie.

Pojemność 15ml

Cena: 45, zł

Moja ocena 4,5/5

Krem nawilżający Mellow Mango

Nie skłamię, gdy powiem, że ten krem przywrócił mojej skórze zdrowy, piękny wygląd. Kosmetyk nawilżył moją skórę, która była sucha i spragniona od ciąży i pierwszych miesięcy macierzyństwa. Krem szybko się wchłonął i po pierwszych kilku tygodniach nie pozostawił nieprzyjemnego osadu. Później mój naskórek stał się wystarczająco nasycony, a produkt zyskał elastyczność i sprężystość. Zaczęłam go używać tylko na noc. Był lekki i dobrze się wchłaniał, ale stał się zbyt ciężki do stosowania w ciągu dnia. Do wieczornej pielęgnacji nadaje się idealnie. Można go również stosować w okolicach oczu (choć można używać kremów do twarzy pod oczy, ale pamiętajmy, że zazwyczaj nie są one dopuszczone do użytku okulistycznego). Delikatnie wygładza te okolice (wraz z serum Pro-Age blend).

Krem nawilżający Make Me Bio Mellow Mango polecany jest do cery wrażliwej i normalnej. Mogą go bezpiecznie stosować osoby z cerą suchą lub skłonną do przesuszania i będą zadowolone z efektów. Może nie sprawdzić się w przypadku skóry tłustej lub mieszanej. Nie ma jednak działania zapychającego i nie spowoduje efektów sebostatycznych. Na tym typie skóry może pozostawić cienką, lekko tłustą warstwę, co może sprawić, że niektóre osoby poczują się niekomfortowo.

Kosmetyk nie zapycha skóry, o czym już wspomniałam. Po zastosowaniu skóra jest wyraźnie nawilżona i zmiękczona. Efekt ten można odczuć od razu po nałożeniu kremu, a widoczny jest nawet rano. Nie wiem jak działają podkłady, bo od miesięcy nie używam go pod makijaż. Jedynie kilka razy próbowałam go z serum Make Me Bio.

Krem Mellow Mango ma jeszcze jedną zaletę: zapach. Jest świeży i owocowy (trochę pomarańczy, trochę mango) i doskonale uzupełnia pielęgnację skóry. Po nałożeniu utrzymuje się na skórze jeszcze przez jakiś czas.

Krem Make Me Bio Mellow Mango jest niezwykłym nawilżaczem. Nic w tym dziwnego, ponieważ w formule znajduje się wiele dobroczynnych substancji aktywnych, takich jak oleje jojoba i rokitnikowy, olej ze słodkich migdałów, witamina E. Produkt ten niezwykle skutecznie chroni skórę przed wolnymi rodnikami i spowalnia proces starzenia.

SKŁAD INCI AQUA - WODA, PRUNUSAMYGDALUS DULCIS SWEET ALMOND' OIL1, SIMMONDSIA CHINENSIS JOJOBA' SEED OIL1, MANGIFERA INDICA?MANGO' SEED BUTTER. GLIKERYNA. GLUKOZYD CETEARYLOWY. ALKOHOL CETEARYLOWY. ALKOHOL CETEARYLOWY. HELIANTHUS ANNUUS SUNFLOWER' SEED OIL.2, ALCOHOL2, LIMONENE2, LINALOOL2, LINALOOL2, CITRAL2.

1 uprawiany ekologicznie 2 pochodzenia naturalnego

Opakowanie to szklanka z plastikowym wieczkiem, co jest plusem, tak jak w przypadku serum Pro-Age Blend.

Pojemność 60ml

Cena: 57 zł

Moja ocena 4,5/5

Klienci otrzymują ukłon w postaci gwarancji Make Me Bio

To druga rzecz, o której wspomniałem na początku tej recenzji. Marka Make Me Bio wprowadziła niedawno innowacyjne rozwiązanie. Oferuje ona 30-dniową gwarancję klientom, którzy zakupią produkty w sklepie internetowym firmy. Na czym to polega? Możesz zwrócić produkt, jeśli nie jest on odpowiedni dla Twojej skóry i otrzymać pełny zwrot pieniędzy. Dzięki temu łatwiej będzie Ci znaleźć swoje ulubione kosmetyki. To także mały krok eko - nie wyrzucimy niesprawdzonego produktu, tylko oddamy go producentowi, który będzie wiedział, co dalej robić.

Na koniec podrzucę jeszcze link do sklepu, za pośrednictwem którego otrzymacie 5% zniżki na cały asortyment Make Me Bio: https://makemebio.com/?discount_code=3437.

Czy macie jakieś doświadczenia z wymienionymi kosmetykami? Dajcie znać, co sądzicie o produktach Make Me Bio. A może macie jakichś kosmetycznych ulubieńców?

XO Djo

Nie ma jeszcze recenzji Co o tym sądzisz? ??? ? DjoA miłośnik

Chemii kosmetycznej w najszerszym tego słowa znaczeniu. Z wykształcenia ogrodniczka-ogrodniczka ze znajomością roślin leczniczych i naturalnych ekstraktów, z zawodu copywriterka. Pasjonatka mody, pielęgnacji, butów, kotów i kaktusów. Jest wielką fanką Netflixa, a gdy ma chwilę relaksu lubi czytać ulubione książki i odkrywać nowe poradniki. Jest wielką fanką kosmetyków naturalnych, ale podchodzi do tematu ostrożnie, ponieważ nie wierzy, że cokolwiek syntetycznego jest szkodliwe.

Top